Przejdź do treści

Phoenix i Żuraw podbiją niebo

Cho­ciaż Polska nie jest ko­ja­rzona z pro­dukcją sa­mo­lotów, kon­cen­trując się na ich po­szcze­gól­nych ele­men­tach (np. tur­biny ni­skiego ci­śnienia wy­ko­rzy­sty­wane w sil­ni­kach du­żych sa­mo­lotów pa­sa­żer­skich), nie oznacza to, że nie re­ali­zuje się tu cie­ka­wych i bardzo za­awan­so­wa­nych pro­jektów. Do ta­kich z pew­no­ścią za­li­czyć można sa­mo­loty bez­za­ło­gowe, o któ­rych za­sto­so­waniu sły­szymy coraz czę­ściej i to nie za­wsze w kon­tek­ście działań militarnych.

Re­ali­zo­wane w kraju pro­jekty „Pho­enix” i „Pro­teus” już wkrótce mogą od­mienić pracę wielu spe­cja­li­stycz­nych służb. Ten pierwszy, o war­tości 10 mi­lionów zło­tych (w tym 8,8 mln z fun­duszy UE), re­ali­zo­wany jest przez In­stytut Lot­nictwa w War­szawie w ra­mach Pro­gramu Ope­ra­cyjna In­no­wa­cyjna Go­spo­darka (pod­dzia­łanie 1.1.2 „Stra­te­giczne pro­gramy badań na­uko­wych i prac roz­wo­jo­wych”). Drugi jest owocem pracy kon­sor­cjum, które tworzą: Prze­my­słowy In­stytut Au­to­ma­tyki i Po­miarów, Cen­trum Badań Ko­smicz­nych PAN, Cen­trum Na­ukowo Ba­dawcze Ochrony Prze­ciw­po­ża­rowej, In­stytut Tech­no­logii Ma­te­riałów Elek­tro­nicz­nych, Po­li­tech­nika Po­znańska, Po­li­tech­nika War­szawska oraz Woj­skowa Aka­demia Tech­niczna. Rów­nież ten pro­jekt ko­rzysta ze wsparcia fi­nan­so­wego Unii Eu­ro­pej­skiej w ra­mach tego sa­mego pod­dzia­łania. War­tość ca­łego pro­jektu obej­mu­ją­cego bu­dowę sa­mo­lotu, ro­botów oraz mo­bil­nego cen­trum do­wo­dzenia to ponad 68 mln. zł, z czego udział środków eu­ro­pej­skich to ponad 58 mln.

Sło­neczny Phoenix

Celem pro­jektu re­ali­zo­wa­nego przez ze­spół na­ukowców z In­sty­tutu Lot­nictwa jest bu­dowa do roku 2013 bez­za­ło­go­wego sa­mo­lotu stra­tos­fe­rycz­nego. Jego in­no­wa­cyj­ność po­lega na za­sto­so­wanym na­pę­dzie, bo­wiem zre­zy­gno­wano z tra­dy­cyj­nych, cięż­kich sil­ników spa­li­no­wych na rzecz pa­neli sło­necz­nych, które będą po­bie­rały energię w dzień, w nocy sil­niki elek­tryczne będą pra­cować dzięki aku­mu­la­torom. Jak mówi dr Bohdan Na­umienko, ko­or­dy­nator pro­jektu, o skali trud­ności świadczy fakt, że żadna firma nie pro­du­kuje tego typu urzą­dzeń a re­kord nie­prze­rwa­nego lotu wy­nosi 14 dni i na­leży do firm Ki­netic i Bo­eing. Polski pro­jekt prze­wi­duje wy­dłu­żenie tego czasu do 30 dni – do­daje. Jest to klu­czowe dla jego po­wo­dzenia, bo­wiem sta­nowi o pod­sta­wowej prze­wadze nad roz­wią­za­niami typu kla­sycz­nego, gdzie ist­nieje pa­liwo, które na­leży uzu­peł­niać. Oznacza to, że czas użyt­ko­wania sa­mo­lotu w po­wie­trzu jest bardzo ogra­ni­czony. Za­lety roz­wią­zania opra­co­wy­wa­nego w War­szawie to we­dług dr Na­umienko, prze­jęcie funkcji sa­te­lity i za­ofe­ro­wanie do­dat­ko­wych funkcji. O prze­wadze świadczy przede wszystkim niższa cena i moż­li­wość ko­ry­go­wania trasy, czego nie za­pew­niają sa­te­lity, które ogra­ni­czone są or­bitą, po której się po­ru­szają i czasem, w jakim po­żą­dany ob­szar znaj­duje się w ich za­sięgu. Nie je­steśmy w stanie za­pro­gra­mować sa­te­lity, by prze­miesz­czał się na przy­kład wzdłuż rzeki, co bę­dzie moż­liwe w przy­padku Pho­enixa – wy­ja­śnia. Sa­molot bę­dzie wy­po­sa­żony w au­to­pi­lota, co po­zwoli na za­pro­gra­mo­wanie trasy, którą ma wy­konać, ale w każdej chwili ist­nieje moż­li­wość jej mo­dy­fi­kacji lub przej­ścia na ste­ro­wanie ope­ra­tora z ziemi.

Sa­molot bę­dzie ope­rował na wy­so­kości 15–20 ki­lo­me­trów, zatem prze­strzeń ta nie jest wy­ko­rzy­sty­wana przez sa­mo­loty cy­wilne i woj­skowe, w związku z tym nie pod­lega tak ści­słym re­gu­la­cjom jak prze­strzeń le­żąca po­niżej. Za­pewni to większą swo­bodę ope­ro­wania, ale rów­nież eli­mi­nuje ry­zyko ko­lizji z in­nymi stat­kami po­wietrz­nymi. Niską masę Pho­enixa za­pewnią kom­po­zyty wę­glowe, które zo­staną użyte do jego bu­dowy. Wybór ma­te­riału po­dyk­to­wany jest rów­nież od­por­no­ścią na wa­runki ze­wnętrzne, takie jak pro­mie­nio­wanie UV czy niska tem­pe­ra­tura się­ga­jąca –80°C. Ciężar sa­mo­lotu jest ogra­ni­czony, bo­wiem oprócz urzą­dzeń ko­niecz­nych do utrzy­my­wania się w po­wie­trzu (sil­niki, ogniwa sło­neczne, aku­mu­la­tory), na po­kła­dzie musi zna­leźć się spe­cja­li­styczna apa­ra­tura w za­leż­ności od celu, w jakim bę­dzie wy­ko­rzy­sty­wany. Prze­wi­dy­wany udźwig użyt­kowy wy­nosi 30 ki­lo­gramów, co w zu­peł­ności wy­starczy dla sprzętu do mo­ni­to­ringu w czasie rze­czy­wi­stym. Ob­szar za­sto­sowań wy­daje się nie mieć ogra­ni­czeń, można je­dynie spró­bować go za­kre­ślić – od two­rzenia map ka­ta­stral­nych, po mo­ni­to­ring granic, od ob­ser­wacji ruchu dro­go­wego, po pomoc pod­czas po­wodzi czy po­żarów, od kon­fliktów prze­strzen­nych, po sprzedaż fo­to­grafii lot­ni­czych. Istotne dla wielu służb mogą być koszty użyt­ko­wania sa­mo­lotu so­lar­nego. Lot tra­dy­cyj­nego sa­mo­lotu to prze­cież nie tylko koszt pa­liwa, ale rów­nież jego ob­sługi, ba­zo­wania i pi­lotów, co sprawia, że ta moż­li­wość po­zo­staje poza za­się­giem więk­szości in­sty­tucji. Sa­molot Pho­enix nie bę­dzie miał rów­nież wy­magań do­ty­czą­cych in­fra­struk­tury po­trzebnej do wy­star­to­wania i lą­do­wania. Wy­starczy krótki pas star­towy, który może być utwar­dzony, nie musi być to lot­nisko. Moc sil­ników jest wy­star­cza­jąca do wy­nie­sienia sa­mo­lotu na wy­so­kość ope­ra­cyjną, co jest o tyle istotne, że pierwsze pro­to­typy po­dob­nych statków mu­siały być wy­no­szone na przy­kład za po­mocą balonów.

Prace nad Pho­enixem są bardzo za­awan­so­wane, dr Bohdan Na­umienko zdradza, że In­stytut Lot­nictwa jest w fazie bu­do­wania mo­delu. Po prze­ba­daniu go w tu­nelu ae­ro­dy­na­micznym, bę­dzie można stwo­rzyć pro­totyp, który w 2013 roku bę­dzie go­towy do cer­ty­fi­kacji – do­daje. Godnym pod­kre­ślenia jest fakt, że ze­spół ba­dawczy, który opra­cował Pho­enixa, składa się z mło­dych, am­bit­nych osób, które mimo cie­ka­wych pro­po­zycji ze strony za­gra­nicz­nych in­sty­tucji, zde­cy­do­wały się pra­cować w kraju nad naj­now­szymi roz­wią­za­niami tech­no­lo­gicz­nymi w skali światowej.

Dr Bohdan Na­umienko, ko­or­dy­nator pro­jektu Phoenix:

Sensem In­sty­tutu Lot­nictwa jest two­rzenie no­wo­cze­snych tech­no­logii i uru­cha­mianie rynku pracy w Polsce. My po­dej­mu­jemy te dzia­łania z dwóch po­wodów. Pierwszy jest na­tury roz­wo­jowej, mó­wimy prze­cież o pro­jek­tach in­no­wa­cyj­nych, czyli muszą być z nich ko­rzyści eko­no­miczne dla kraju. Drugi to taki, że wy­na­lazki in­no­wa­cyjne prze­noszą się na wszystkie dzie­dziny życia. Wy­starczy wspo­mnieć choćby pro­blem wy­ko­rzy­stania energii słonecznej.

Dr Bohdan Na­umienko, ko­or­dy­nator pro­jektu Pho­enix: Trzeba łą­czyć wy­zwanie i po­trzebę sa­mo­re­ali­zacji, uczenia się, ro­bienia cie­ka­wych rzeczy a nawet ści­gania się, bo my się tu ści­gamy z naj­lep­szymi (Bo­eing, Loc­kheed Martin, Grumman). To wszystko jednak pod wa­run­kiem, że ze­spół jest zin­te­gro­wany. Muszą być to lu­dzie, którzy chcą to robić, robią to z pasją i nie ocze­kują wy­łącznie pro­fitów finansowych.

Żuraw po­leci 12 godzin

Sa­molot bez­za­ło­gowy jest jednym z trzech kom­po­nentów Pro­jektu Pro­teus, na który skła­dają się rów­nież trzy ro­boty do róż­nych za­sto­sowań oraz mo­bilne cen­trum do­wo­dzenia. Razem tworzą one Zin­te­gro­wany Mo­bilny System Wspo­ma­ga­jący Dzia­łania An­ty­ter­ro­ry­styczne i An­ty­kry­zy­sowe. Jego au­torzy wy­ja­śniają, że u jego pod­staw legło prze­ko­nanie, że zmiany kli­ma­tyczne, glo­ba­li­zacja, rozwój mię­dzy­na­ro­do­wego ter­ro­ryzmu oraz ro­snące uza­leż­nienie od tech­niki, spra­wiły że coraz czę­ściej mamy do czy­nienia z sy­tu­acjami kry­zy­so­wymi. To z kolei wy­musza two­rzenie no­wych roz­wiązań do dzia­łania w ta­kich okolicznościach.

Za opra­co­wanie Bez­zał­go­wego Statku La­ta­ją­cego od­po­wie­dzialne są La­bo­ra­toria Ba­dawcze Sys­temów Mo­bil­nych Po­li­tech­niki Po­znań­skiej. Za­dania sa­mo­lotu obej­mują sze­roko po­jęty mo­ni­to­ring, zbie­ranie da­nych w sy­tu­acjach kry­zy­so­wych i prze­sy­łanie ich do od­po­wied­nich służb. Dzięki elek­tro­nicznym urzą­dze­niom za­in­sta­lo­wanym na po­kła­dzie, bę­dzie mógł on wy­ko­nywać za­dania nawet w miej­scach po­zba­wio­nych łącz­ności ra­diowej. Kon­struk­torzy pla­nują, że wy­po­sa­żenie Żu­rawia objąć może ka­mery optyczne i ter­mo­wi­zyjne oraz sen­sory do ba­dania skażeń che­micz­nych, co po­zwoli wy­ko­rzy­stać go między in­nymi do: sza­co­wania szkód, szu­kanie po­szko­do­wa­nych, np. w za­wa­lo­nych bu­dyn­kach, po­miaru tem­pe­ra­tury po­żaru, wy­zna­czania stref bez­pie­czeń­stwa, two­rzenia map ska­żenia, wspo­ma­gania kie­ro­wania akcją na po­ziomie tak­tycznym, wy­kry­wania ob­szarów za­gro­żo­nych po­żarem oraz prze­wi­dy­wania roz­prze­strze­niania się po­żaru lub ska­żenia. Po­dobnie jak w przy­padku Pho­enixa, jego wy­po­sa­żenie można zmie­niać w za­leż­ności od po­trzeb, co sprawia że ob­szary za­sto­so­wania sa­mo­lotu trudno okre­ślić. W znacznej mierze za­leżą one od oko­licz­ności i urzą­dzeń, które prze­nosić ma samolot.

Cho­ciaż pro­jekt ma za­koń­czyć się w 2013 roku, Żuraw zo­stał już za­pre­zen­to­wany pu­blicznie. Jego lot z za­in­te­re­so­wa­niem ob­ser­wo­wali między in­nymi po­li­cjanci z Ko­mendy Głównej. W po­rów­naniu do Pho­enixa, któ­rego roz­pię­tość skrzydeł nie prze­kroczy 30 me­trów, jest on znacznie mniejszy, bo­wiem ważąc 30 kg, jego sze­ro­kość wy­nosi 5,5 metra. Za­in­te­re­so­wanie wzbu­dził rów­nież poza gra­ni­cami kraju, w czerwcu pre­zen­to­wano System Pro­teus pod­czas Mię­dzy­na­ro­do­wych Targów Ochrony Prze­ciw­po­ża­rowej, Ra­tow­nictwa, Bez­pie­czeń­stwa i Za­bez­pie­czeń „In­ter­schutz” w Lipsku. Na­ukowcy z Po­li­tech­niki Po­znań­skiej wy­sta­wili tam w pełni ope­ra­cyjny pro­totyp sa­mo­lotu z opro­gra­mo­wa­niem kon­soli ope­ra­tora, które obej­mo­wało sys­temy kon­troli lotu wraz z pod­glądem da­nych z czuj­ników i kamer. Eks­poyzcja spo­tkała się z za­in­te­re­so­wa­niem wielu służb ra­tow­ni­czych, dla któ­rych szcze­gólnie istotne jest to, że sa­molot może po­zo­stawać w po­wie­trzu nawet 12 go­dzin a 60 minut lotu oznacza koszt nie prze­kra­cza­jący kil­kuset zło­tych. Jeśli po­równać to ze sprzętem wy­ko­rzy­sty­wanym obecnie, róż­nica staje się nad wyraz wi­doczna. Koszt utrzy­mania sa­mo­lotu tra­dy­cyj­nego lub śmi­głowca jest naj­większą prze­szkodą w wy­ko­rzy­sty­waniu ich przez wiele służb. Często do­chodzi do ab­sur­dal­nych sy­tu­acji, kiedy pie­niędzy wy­starcza je­dynie na zakup sa­mo­lotu, ale koszty jego ob­sługi spra­wiają, że stoi on bez­u­ży­teczny w han­garze. Żu­ra­wiem in­te­re­sują się nie tylko po­li­cjanci, którzy widzą go choćby w roli obiektu po­zwa­la­ją­cego pro­wa­dzić dys­kretny mo­ni­to­ring ob­szarów miej­skich. System Pro­teus zo­stał też wy­ko­rzy­stany pod­czas te­go­rocznej po­wodzi, po­ma­gając ana­li­zować zdjęcia za­la­nych terenów.

Pho­enix i Żuraw są do­wodem na po­szu­ki­wanie ob­szarów, w któ­rych polscy na­ukowcy mogą za­ofe­rować pro­dukt do­rów­nu­jący lub prze­wyż­sza­jący roz­wią­zania za­gra­niczne. Być może wkrótce stanie się nim pro­dukcja sa­mo­lotów bez­za­ło­go­wych. Ważne, by rozwój tych tech­no­logii opra­co­wy­wa­nych w kraju, ge­ne­rował rozwój in­nych ga­łęzi prze­mysłu i in­no­wa­cyj­ność pol­skiej go­spo­darki, co zna­cząco po­prawi jej kon­ku­ren­cyj­ność. Kto wie, być może za kilka lat Polska bę­dzie li­derem w pro­jek­to­waniu i pro­dukcji sa­mo­lotów bez­za­ło­go­wych. Warto przy­glądać się obu pro­jektom, które do­wodzą prze­cież, że wbrew po­tocznym opi­niom, że nie można, że nie warto, że nie opłaca się, można, warto i opłaca się mieć po­mysł i dążyć do jego realizacji.

System Pro­teus zo­stał wy­ko­rzy­stany pod­czas usu­wania skutków ostat­nich po­wodzi w Polsce, po­ma­gając ana­li­zować zdjęcia sa­te­li­tarne za­la­nych obszarów.

Powiązane materiały:

  • Osama Air­lines

    Obydwa to projekty-​wydmuszki, w ra­mach przy­zna­nych środków nie zo­staną wdro­żone żadne pro­dukty, żu­rawie są trzy od kilku lat co oznacza że nie la­tają bo szansa nie roz­bicia żad­nego w takim prze­dziale czasu, przy tak skom­pli­ko­wanym pro­jekcie, sięga 1%. To są za­mknięte kliki pseu­do­nau­kowców którzy «do­cze­kali się» a teraz «re­ali­zują zyski» — nie zo­stanie po ich twór­czości żaden ślad, nie pro­wadzą żad­nych prób w locie, nie po­dej­mują żad­nych kon­taktów mię­dzy­uczel­nia­nych poza swoim kon­sor­cjum, igno­rują Po­lonię — ogólnie ty­powa ściema w pol­skim wy­daniu i plebs na stanowiskach.