Przejdź do treści

Kopia równie dobra jak oryginalny Stradivarius?

Ory­gi­nalne skrzypce Stra­di­va­riusa kosz­tują teraz for­tunę. W czerwcu skrzypce Stra­di­va­riusa na­zwane Lady Blunt na­le­żące nie­gdyś do Anny Blunt, wnuczki George’a By­rona, sprze­dano za re­kor­dową sumę 9.800.000 mln funtów (około 16.000.000 do­larów). Czy wkrótce każdy skrzypek bę­dzie mógł sobie po­zwolić na stra­di­va­riusa? To moż­liwe. Na­ukowcy wy­ko­nali bo­wiem do­kładną re­plikę le­gen­dar­nych skrzy­piec z 1704 roku. Nie tylko wy­glą­dają jak ory­ginał, ale co waż­niejsze brzmią też jak oryginał.

Mieć wła­snego stra­di­va­riusa to ma­rzenie każ­dego, kto cho­ciaż raz trzymał w rę­kach skrzypce. Po­cho­dzący z Cre­mony An­tonio Stra­di­vari (1644−1737) od wieków cieszy się bo­wiem opinią naj­więk­szego ge­niusza lut­nictwa. Wy­ko­nane przez niego in­stru­menty, a do na­szych czasów prze­trwało około 600 skrzy­piec, wio­lon­czel, al­tówek i gitar, znane są z nie­do­ści­głej ja­kości i czy­stości dźwięku. Kopii dzieł sław­nego lut­nika wy­ko­nano mnó­stwo, ale po­mimo naj­now­szych tech­no­logii i moż­li­wości do­kład­nego sko­pio­wania pa­ra­me­trów XVII-​wiecznych skrzy­piec czy gitar, nigdy nie udało się prze­wyż­szyć ory­gi­nałów Stra­di­va­riego pod względem do­sko­na­łości dźwięku.

Aby zro­zu­mieć warsztat Stra­di­va­riusa Steven Sirr, ra­diolog z Fir­stLight Me­dical Sys­tems w Min­ne­socie wraz z lut­ni­kami Johnem Wad­dlem i Stevem Ros­sowem prze­świe­tlili to­mo­grafem kom­pu­te­rowym skrzypce Betts z 1704 roku, prze­cho­wy­wane w Bi­blio­tece Kon­gresu w Wa­szyng­tonie. Na­ukowcy zmie­rzyli wszystko: gru­bość drewna, kształt, wy­gięcie desek, które skła­dają się na skrzypce.

Mie­liśmy dwa cele: zro­zu­mieć ten in­stru­ment i stwo­rzyć jego kopię, aby naj­cen­niejsze skrzypce świata stały się in­stru­mentem na każdą kie­szeń – po­wie­dział Steven Sirr.

Skanów było ponad 1000. Stwo­rzono bardzo do­kładny model w trój­wy­miarze, który na­stępnie zo­stał od­two­rzony przez pod­łą­czoną do urzą­dzenia ma­szynę do ob­róbki drewna. Waddle i Rossow skleili ele­menty i po­kryli wszystko la­kie­rami. Po­wstała wierna kopia Betts.

Wy­gląda pięknie i pięknie brzmi – po­wie­dział John Waddle, który grał już na kopii – ma silny, czysty dźwięk.

Czy rze­czy­wi­ście ame­ry­kań­skim na­ukowcom udało się stwo­rzyć skrzypce o iden­tycznym brzmieniu jak te, które wy­szły spot dłuta Stra­di­va­riego? Cze­kamy na kon­cert, by ocenić to oso­bi­ście. Ocze­kując na jego za­po­wiedź pro­po­nu­jemy frag­ment do­sko­na­łego filmu o skrzyp­cach i emo­cjach jakie przez lata wy­wo­ływał ten in­stru­ment. Jeśli jeszcze nie wi­dzie­li­ście Pur­pu­ro­wych Skrzy­piec – polecamy.

Czy Va­nessa Mae grając na no­wych „stra­di­va­riu­sach” rów­nież po­rywać bę­dzie publiczność?

Powiązane materiały: