Przejdź do treści

Wulgaryzmy na receptę?

Li­czy­li­ście kiedyś ile razy dziennie prze­kli­nacie? Ile razy sły­szycie prze­kleń­stwa? Klniemy gdy je­steśmy źli, ale teraz kląć mo­żemy zgodnie z za­le­ce­niami le­karza. Zwłaszcza, gdy ceny leków są coraz wyższe. Oka­zuje się bo­wiem, że prze­kleń­stwa po­zwa­lają uśmie­rzyć ból.

Czy będą zatem przy­pi­sy­wane na re­ceptę? Ra­czej nie, choć rze­czy­wi­ście mogą być re­ceptą na ból.

Wie­dzie­liśmy to pod­świa­domie… Gdy na przy­kład idąc z nosem w książce wpad­niemy na znak dro­gowy ude­rzając się bo­le­śnie w głowę, w roz­tar­gnieniu po­wiemy „prze­pra­szam”, nie­wiele to po­może. Gdy jednak siar­czy­ście prze­klniemy… boli jakby mniej – prawda?

Po­twier­dziły to eks­pe­ry­menty, które prze­pro­wa­dzono na Keele Uni­ver­sity. Zda­niem nad­zo­ru­ją­cego te psy­cho­lo­giczne ba­dania Ri­charda Ste­phensa nie ma za­le­canej dziennej dawki prze­kleństw, ale wy­niki jego pracy okre­ślają z grubsza ramy tego ile po­winno się prze­klinać. Po­wstał nawet wzór, który osoby po­rywcze (lub często wpa­da­jące na znaki) po­winny sobie przyswoić.

Jeśli ozna­czymy jako x czas, jaki osoby za­li­czone do grupy naj­więcej prze­kli­na­ją­cych są w stanie wy­trzymać z dłońmi w lo­do­watej wo­dzie, to osoby, które prze­kli­nają tylko kilka razy w ciągu dnia, są w stanie wy­trzymać dwa razy tyle.

Jak dzia­łają prze­kleń­stwa? Wy­twa­rzają one tak zwane anal­ge­tyki, czyli na­tu­ralne che­miczne środki prze­ciw­bó­lowe. Pod­czas wy­krzy­ki­wania nie za­wsze cen­zu­ral­nych słów do­dat­kowo wchodzą one w re­akcję z adrenaliną.

Jest jedno ALE… Po­dobnie jak ze wszyst­kimi in­nymi środ­kami – nie na­leży przedaw­kować. Opi­sane wcze­śniej dzia­łanie nie bę­dzie wy­stę­pować u osób, które klną jak szewc z byle po­wodu. Skoro coś staje się normą, nie po­ja­wiają się emocje, a tylko one mogą wy­zwolić od­po­wiednią re­akcję che­miczną mózgu.

By­łoby nie­po­ważne do­ra­dzać prze­kli­nanie w ra­mach le­czenia pu­blicz­nego, ale prze­kli­nanie chyba na­prawdę ak­ty­wuje te ob­szary mózgu, które bez­po­średnio re­agują na emocje – wy­ja­śnia Ste­phens – w kon­tek­ście zaś bólu, po­maga, jako prosty środek kon­tro­lo­wania emocji, ra­dzić sobie z nim.

Ste­phens dodał rów­nież, że nie zba­dano jeszcze do­kładnie, czy prze­kli­nanie ma wpływ na inne sy­tu­acje. To ko­lejne za­danie dla naukowców.

Jeśli prze­kli­nanie rze­czy­wi­ście po­maga uśmie­rzyć ból, warto być może za­sta­nowić się jak prze­klinać, by było to sku­teczne, ale rów­no­cze­śnie znośne dla oto­czenia. Macie ja­kieś pomysły?

Powiązane materiały: