Przejdź do treści

Tlenek węgla jak narkotyk

Czy tlenek węgla może przy­czy­niać się do ….roz­woju miast? Naj­nowsze ba­dania na­ukowców z Uni­wer­sy­tetu w Tel Awiwie po­ka­zują, że tak.

Tlenek węgla, wy­dzie­la­jący się z nie­spraw­nych in­sta­lacji grzew­czych, bywa przy­czyną wielu tra­gedii. W Polsce w tym roku zabił 122 osoby, 1500 zo­stało za­tru­tych. Na­zy­wany jest „ci­chym za­bójcą”, po­nieważ jest nie­wy­czu­walny i nie­wi­dzialny, łatwo miesza się z po­wie­trzem. Stę­żenie tlenku węgla na po­ziomie 0,32% danej ob­ję­tości po­wo­duje śmierć po 30 mi­nu­tach. Wy­starczy, by stę­żenie wzrosło ponad 1%, wtedy gaz za­bija już po minucie.

Mi­ni­malne ilości tlenku węgla wy­stę­pują między in­nymi w spa­li­nach sa­mo­chodów, czy dymie z ko­minów. To nie­wielkie ilości, nie za­gra­ża­jące życiu, ale wg prof. It­zhaka Schnella, ma­jące za­ska­ku­jąco po­zy­tywny wpływ na nasz organizm.

Wy­niki badań izra­el­skich uczo­nych, opu­bli­ko­wane na ła­mach cza­so­pisma „Envi­ron­mental Mo­ni­to­ring and As­ses­sment”, po­ka­zały, że tlenek węgla w tak ma­łych ilo­ściach ma wła­ści­wości nar­ko­tyczne, po­zwala le­piej ra­dzić sobie ze stresem śro­do­wi­skowym, od­czu­wanym przez miesz­kańców miast w związku z ha­łasem, czy za­tło­cze­niem. Tlenek węgla działa na miesz­czu­chów uspokajająco.

Uczeni z prof. Schnella’em ba­dali 36 osób, które przez dwa dni od­wie­dzali naj­bar­dziej ru­chliwe miejsca Tel Awiwu, jeź­dzili ko­mu­ni­kacją miejską, ro­bili za­kupy w za­tło­czo­nych cen­trach han­dlo­wych. Mo­ni­to­ro­wano po­ziom tlenku węgla w ich krwi, ba­dano sa­mo­po­czucie, oce­niano po­ziom stresu. Oka­zało się, że ba­dani wdy­chali nawet mniej tlenku węgla, niż przy­pusz­czano, ale już jego mi­ni­malny po­ziom po­magał im się opa­nować. Może nie­długo le­karze do walki ze stresem wpro­wadzą ku­racje cza­dowe, ser­wując nam pobyt w opa­rach spalin.

Wdy­chając czad bę­dziemy szczęśliwsi?

Powiązane materiały:

  • Lu­cyna

    Więk­szej bzdury to nie czytałam.Byłam w śro­do­wisku tak za­dy­mionym ‚że w bez­wietrzne dni za­cho­dzące słońce ,było prze­sło­nięte dymem ‚czułam się fa­talnie :ciężka ‚nie­do­tle­niona trochę otu­ma­niona a osoba którą się opie­ko­wałam miała taką astmę ‚że mu” roz­ry­wała klatkę pier­siową „
    Ku­racja cza­dowa to chyba dla samobójców.