Przejdź do treści

Powiększyć piersi? Naturalnie!

Jaka część ko­bie­cego ciała przy­ciąga mę­ski wzrok jako pierw­sza? Zba­dali to ostat­nio bry­tyj­scy na­ukowcy, a wy­niki ba­dań nie były dla ni­kogo żad­nym za­sko­cze­niem — co drugi fa­cet pa­trzy naj­pierw na biust ko­biety i to na nim sku­pia naj­więk­szą uwagę. Każda ko­bieta chce mieć ładne i kształtne piersi. Nie­stety, nie za­wsze na­tura jest dla nich ła­skawa.

Co­raz czę­ściej de­cy­dują się więc na po­więk­sze­nie lub ko­rektę wy­glądu swo­ich piersi. Naj­czę­ściej pod­czas za­biegu chi­rur­dzy es­te­tyczni sto­sują im­planty solne (wy­peł­nione solą fi­zjo­lo­giczną) lub si­li­ko­nowe (wy­peł­nione że­lem si­li­ko­no­wym). Taki za­bieg to nie­stety za­wsze ry­zyko. Nie tylko z po­wodu moż­li­wych po­wi­kłań bez­po­śred­nio po za­biegu, ale i wy­stą­pie­nia pro­ble­mów z im­plan­tami w póź­niej­szym cza­sie, ta­kimi jak ry­zyko pęk­nię­cia czy two­rze­nia się cyst lub zro­stów.

Uczeni ame­ry­kań­scy — Da­niel Ale­xan­der Del Vec­chio i Lo­uis Paul Bucky — opra­co­wali nową me­todę po­więk­sza­nia piersi bez uży­cia sztucz­nych pro­tez. Po­zwala ona po­więk­szyć biust dwu­krot­nie i jest znacz­nie bar­dziej bez­pieczna od wsz­cze­pia­nia im­plan­tów.

Wy­star­czy wy­ko­rzy­stać tłuszcz z in­nych czę­ści ciała do­ko­nu­jąc za­biegu od­sy­sa­nia, czyli li­po­suk­cji. Kilka ty­go­dni przed samą ope­ra­cją pa­cjentka musi się pod­dać za­bie­gowi „roz­cią­ga­nia piersi”. Do­ko­nuje się tego przy po­mocy spe­cjal­nego, przy­po­mi­na­ją­cego nieco sta­nik urzą­dze­nia, które działa na za­sa­dzie pod­ci­śnie­nia. W ten spo­sób we­wnątrz piersi robi się miej­sce na do­dat­kowe, na­tu­ralne wy­peł­nie­nie, czyli wła­sny tłusz­czyk, np. z oko­licy brzu­cha.

Ame­ry­kań­scy na­ukowcy zo­pe­ro­wali tą me­todą 25 ko­biet, uży­wa­jąc śred­nio 300 cen­ty­me­trów sze­ścien­nych tłusz­czu na jedną pierś. Wszyst­kie ope­ra­cje za­koń­czyły się suk­ce­sem. Pa­cjentki były za­do­wo­lone z kształtu i wiel­ko­ści biu­stu, a co naj­waż­niej­sze: ich piersi były mięk­kie i na­tu­ralne w do­tyku. Pół roku po ope­ra­cji wszyst­kie ko­biety zba­dano przy po­mocy re­zo­nansu ma­gne­tycz­nego. Nie wy­kryto żad­nych ano­ma­lii. Cie­kawe czy me­toda ta wy­eli­mi­nuje si­li­ko­nowe im­planty? To jak bar­dzo są one nie­bez­pieczne po­ka­zuje przy­kład 30 tys. ko­biet we Fran­cji, które mu­szą usu­nąć si­li­ko­nowe pro­tezy jed­nej z ma­rek, które oka­zały się ra­ko­twór­cze.

Skoro mowa o na­tu­rze… prze­nie­śmy się na jedną ze słyn­niej­szych plaż, które pa­tro­lo­wały nie­mniej słynne ra­tow­niczki. Słońce, one i dużo na­tu­ral­nego, drob­nego pia­sku…

Powiązane materiały: